Dzieci z Kamp
4 marca 1945 roku. Wojska II Frontu Białoruskiego zajmują Koszalin. Pod Kołobrzegiem pojawiają się czołówki radzieckiej gwardyjskiej 1 Armii Pancernej. Uciekająca ludność cywilna niemiecka kieruje się w stronę mostu powietrznego na tereny III Rzeszy. Czeka na nich dwanaście wodnosamolotów. Uciekają przed horrorem wojny. Wśród nich jest wiele dzieci.
Lotnisko w Kamp jest miejscem docelowym. Tam można wejść do jednego z samolotów Dornier Do 24. Na slipie leżą porzucone walizki, wózki i dobytek tych, którzy w pośpiechu są ewakuowani.
5 marca 1945 roku, około godziny 14:30, odbywa się kolejny start. Zgodnie z dokumentacją i przepisami samolot powinien zabrać 14 osób. Na pokład wchodzi jednak zdecydowanie więcej – ponad 70 dzieci, opiekunki, pielęgniarki oraz cztery osoby z załogi.
Paliwo wyliczono tylko na lot w jedną stronę, aby nie przeciążać maszyny. Broń i zbędne wyposażenie zostały zdemontowane. Silniki uruchomiono. Samolot rusza z wód jeziora Resko Przymorskie. Wznosi się na około osiemdziesiąt metrów, po czym przechyla się na bok i spada do jeziora – na oczach zgromadzonych na brzegu uchodźców oczekujących na swoją kolej ewakuacji.
Maszyna rozpada się na dwie części i tonie. Z katastrofy ratuje się jedna kobieta.
Nie wiemy, co było bezpośrednią przyczyną tragedii. Część hipotez mówi o gwałtownym przemieszczeniu się pasażerów wewnątrz przeciążonego samolotu. Niektórzy badacze wskazują również możliwość trafienia maszyny odłamkiem pocisku. Być może prawdy nigdy nie poznamy.
Latem 1945 roku na powierzchnię jeziora zaczynają wypływać ciała. Dowódca jednostki każe je pochować. Część ofiar pozostaje jednak uwięziona we wraku.
Pierwsze próby odnalezienia wraku podejmowane są w 1987 roku. Kolejna, skuteczniejsza, odbywa się w 2009 roku. Z dna jeziora wydobyto fragmenty samolotu oraz kilka rzeczy osobistych pasażerów.
Tragedia, która wydarzyła się w 1945 roku, przypomina nam o horrorze wojny. O tym, że jej ofiarami są nie tylko żołnierze, ale również ludność cywilna – w tym dzieci.
Powinniśmy pamiętać o niewinnych ofiarach wojny, niezależnie od ich pochodzenia. Śmierć jednego dziecka to tragedia.
Brakuje słów, by opisać tragedię, która wydarzyła się 5 marca 1945 roku w Rogowie.
Jak co roku uczniowie Szkoły im. Zbigniewa Herberta w Trzebiatowie oraz przedstawiciele samorządu 5 marca złożą kwiaty i zapalą znicze pod pomnikiem Dzieci z Kamp.


- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!