Mistrzostwa Polski w Mrzeżyńskim Centrum Sportu
Nie jestem fanem sportów drużynowych. Nie oglądam piłki nożnej, siatkówki, rugby czy krykieta. Po prostu mnie to nie interesuje. Zdecydowanie bardziej wolę oglądać AMA (Armored Martial Arts), czyli pojedynki rycerzy w zbrojach. Ale co innego oglądać sport w telewizji, a co innego przeżywać emocje, stojąc pomiędzy kibicami.
Czyste szaleństwo
Tak najlepiej można podsumować to, co działo się w zeszłym tygodniu w Mrzeżyńskim Centrum Sportu. Przez pięć dni osiem najlepszych drużyn juniorów w siatkówce walczyło ze sobą o mistrzostwo Polski. I naprawdę – brak mi słów, żeby opisać to, co się działo na hali.
Przyszedłem zrobić zdjęcia z wydarzenia, a skończyło się na obserwowaniu meczów do samego końca i zaciskaniu pięści przy każdym serwie. Mając z jednej strony kibiców jednego klubu, a z drugiej drugiego, chyba mnie trochę poniosło.
Bębny, okrzyki radości, jęki zawodu, śpiewy i cisza, która zapada w momencie serwu. Pełna hala ludzi, którzy z zapartym tchem śledzą lot piłki. Wszyscy czekają, która z drużyn zdobędzie punkt.

Dopiero przeglądając zdjęcia drugiego dnia w domu, zorientowałem się, że nie sprawdziłem ustawień aparatu i część zdjęć jest zbyt rozmazana. Pomyślałem – spoko, jutro przyjadę na kolejny mecz. I ta myśl chyba najlepiej pokazuje, co się dzieje na trybunach. Człowiek, nawet z zewnątrz, chce tam być i brać udział w tym widowisku.
Ośmiu wspaniałych
Osiem najlepszych drużyn z całej Polski stanęło w szranki. I jak mi powiedziano – juniorzy to ostatni etap selekcji młodzieżowej. Zdobycie Mistrzostwa Polski Juniorów może być przepustką do dużej ligi.
Nic więc dziwnego, że każda z drużyn dała z siebie 110%. Nie dziwi też ogromny doping. Każda drużyna przyjechała z własnymi kibicami, którzy zdzierali gardła podczas meczów.
Wielki finał
Ostatni mecz zawsze budzi największe emocje – co jest zrozumiałe. To walka o tytuł. O to, kto zostanie mistrzem Polski.
Do finału stanęły drużyna AT Jastrzębski Węgiel i drużyna AKS V LO Rzeszów. Nie jestem komentatorem sportowym, więc wybaczcie mi brak odpowiedniego słownika – przedstawię wam moje wrażenia.
Obie drużyny reprezentowały bardzo wysoki i wyrównany poziom. Obserwując tablicę wyników, można było zauważyć, że przewaga przechodziła z rąk do rąk. Jednak w setach drużyna AKS V LO Rzeszów była górą.

Pomimo tego, że żaden set nie zakończył się przy standardowych 25 punktach – bo przeciwnicy walczyli jak lwy – nie udało im się przejąć przewagi na tyle, by wygrać choć jednego seta. Jak wyrównane było to starcie, niech świadczy fakt, że z przegranej drużyny dwóch zawodników zostało wyróżnionych jako najlepsi zawodnicy całego wydarzenia. Ze zwycięskiej drużyny – jedna osoba.
Do zobaczenia za rok?
Dla Mrzeżyna był to mały start sezonu. Kibice i drużyny zapełniły miejscowość, budząc ją do życia. Ba – niektóre sklepy miały problem z dokładaniem towaru na półki, a wiele ośrodków było zabukowanych po sam dach.
Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda się ponownie zorganizować mistrzostwa w Mrzeżynie. Bo wczoraj był finał, a dziś już brakuje mi tych emocji…
Dobrze, że od środy trwa kolejne siatkarskie wydarzenie w MCS-ie.
Dawid Ściesiński


- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!