Mrzeżyńskie wojny syntezatorowe

Stojąc na środku ulicy słyszało się na raz muzyków grających w trzech różnych lokalach. Namiętnemu muzykowaniu towarzyszyły zabawa, emocji, nerwy i … kakofonia dźwięków!
Pierwszym lokalem, który zainwestował w muzyka z syntezatorem, była pod koniec lat 90. knajpka w niszczejącym dziś pawilonie handlowym przy ulicy Letniskowej (patrz zdjęcie). Popularny repertuar, powiew nowości wśród nadmorskich atrakcji sprawiły, że lokal cieszył się wyjątkowym wzięciem. Temat szybko podchwyciła konkurencja i tak, niebawem imprezowe centrum Mrzeżyna przesunęło się z Alei Tysiąclecia na ulicę Letniskową.
Oferta była szeroka, od popularnego Disco Polo, przez szanty, aż po cięższe rockowe granie. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Jedni tańczyli do „Niech żyje wolność!”, inni śpiewali nieśmiertelne „Whyskey”, a jeszcze inni marzyli o morskich falach i napiętych żaglach. I wszystko byłoby w porządku gdyby… gdyby nie to, że wszystkie lokale znajdowały się na jednej, niedługiej ulicy. Muzycy grali w namiotach, lub pod parasolami przy lokalach gastronomicznych przeszkadzając sobie nawzajem.
Dochodziło do konfliktów. Najpopularniejszą „bronią” wojen syntezatorowych było stopniowe zwiększanie głośności sprzętu grającego. Siedząc w wybranym przez siebie lokalu, można było dobrze się bawić, choć muzyka grana u sąsiadów zaczynała coraz bardziej przeszkadzać. Na środku ulicy Letniskowej, panowała ogłuszająca kakofonia!
Zdarzyło się, że klub motocyklowy bawiący się w lokalu z muzyką rockową, zirytowany coraz głośniejszą muzyką z innych lokali odpalił motocykle i przegazował je, nie ruszając się z parkingu. Ulice Letniskową zasnuły spaliny, a ryk silników skutecznie zmusił do ściszenia muzyki w pozostałych lokalach.
W lokalu, który znajdował się nieco w głąb ulicy, koncertował zespół „Bracia Zejmani”. Lokalna kapela założona przez braci Piotra i Mariusza Ściesińskich, łączyła klasyczne pieśni morskie z mocnym rock and rollowym graniem. Zespołowi poświęcimy osobny tekst.
Od wojen syntezatorowych minęło już ponad dwadzieścia lat. Emocje dawno opadły, zmienił się również charakter turystyki w Mrzeżynie. Obecnie przy ulicy Letniskowej jedyną restauracją w której odbywają się dancingi i dyskoteki jest „Bosman”.
Michał Ostrowski


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!